O mnie

Castro - stolica regionu Chiloe w Chile - taka architektura to wizytówka tego miejsca
 
 
 
Turysta już od przyjazdu myśli o powrocie do domu
Podróżnik nie wie czy w ogóle wróci….
„Pod osłoną nieba” reż. Bernardo Bertolucci
Krótko

Alpinistka, pasjonatka fotografii, przewodnik górski, pilot wycieczek i… ekspert ds. oceny ryzyka. Moją największą pasją są podróże oraz góry, co staram się łączyć przemierzając wszystkie kontynenty. Zorganizowałam kilkanaście wypraw globtroterskich. Odbyłam samotną 6-miesięczną podróż po Ameryce Południowej, podczas której podążając przez Andy, zdobyłam szereg szczytów od Ziemi Ognistej po równik. W 2010 roku jako 6-ta Polka w historii wspięłam się Mount Everest. W kolejnych latach dobyłam większość szczytów Śnieżnej Pantery (siedmiotysięczniki na terenie byłego ZSRR). Moja sytuacja rodzinna się zmieniła, więc do moich projektów wysokogórskich wrócę za jakiś czas… Ostatnio bowiem do moich największych pasji – gór i podróży – dołączyła kolejna: bycie mamą urodzonego w 2015r. Wojtusia. Wojtuś stał się pretekstem do odkrywania świata na nowo, nieco inaczej… Podróżujemy razem pod hasłem „Wojtuś na bezdrożach”. Nasze wyprawy opisuję na stronie www.magdalenaprask.pl oraz na FB funpage’u „Wojtuś na bezdrożach”.
Zapraszam na moją stronę!!!

Kim jestem? Nazywam się Magdalena Prask. Mam głowę pełną marzeń, ciekawą świata 

Wiek: niezmiennie …. osiemnaście

Miejsce zamieszkania: Poznań to moje miasto rodzinne (tu się urodziłam, tu wykształciłam i tu jest mój dom). Ale w swoim życiu dłużej niż rok mieszkałam też w Londynie, Warszawie, Krakowie i w Skopje.

Wykształcenie: magister ekonomii. Ukończyłam Akademię Ekonomiczna w Poznaniu

Zainteresowania: podróże te dalekie i te bliskie, fotografia, góry. Moją pasją już od czasów licealnych jest szeroko pojęta geografia (w tym się mieści też turystyka, ale i też ciągłe dążenie do poszerzania wiedzy na temat świata, ludzi i zjawisk, które nas otaczają). Miałam indywidualny tok nauczania z geografii, startowałam w olimpiadach naukowych i z tego też przedmiotu zdawałam maturę. Niestety studia na kierunku geografia-planowanie przestrzenne przerwałam na rzecz studiowania bankowości – no cóż własne wybory czasami możemy ocenić dopiero po latach…..

Swoją pasją podróżowania dzielę się współpracując z klubami podróżniczymi i górskimi oraz Domami Kultury i szkołami.

Z czego żyję: z pracy „na etacie”, pracując w korporacji wiem jak ważne jest by z tego co robimy każdego dnia czerpać satysfakcję. Szczęśliwie na ile to możliwe udaje mi się łączyć pasję z pracą … Publikuję artykuły, organizuję wyprawy górskie (działalność obecnie zawieszona) oraz prowadzę prelekcje / pokazy multimedialne i szkolenia korporacyjne. Opowiadam o swoich podróżach i wspinaczce. Współpracuję m.in.:

  • magazyny: Magazyn Turystyki Górskiej „NPM”, „Wasze Podróże”, „Poznaj Świat”

  • telewizja: TVP Poznań, WTK, TVK Winogrady

  • stacje radiowe: Radio TOK fm, Radio Merkury, Radio Eska, Radio Eska Rock, RMF, RMF Maxxx, Radio Emaus.

Moje serce zostało…. w Patagonii (zarówno tej po argentyńskiej, jak i po chilijskiej stronie). Przepiękny region. Dziki, słabo zaludniony, gdzie warunki dyktuje potężna natura. Spędziłam tam 2 miesiące schodząc ten potężny obszar na własnych nogach. Odwiedziłam dziewięć parków narodowych, z których większość nie jest oblegana przez turystów. Tu dźwiga się wielki plecak (bo jedzenie na kilka dni i odzież na każdą porę roku – duża zmienność pogodowa) i namiot – bo jest to jedyna opcja noclegu. Piękne góry, pokryte śniegiem wulkany, jedne z największych na świecie lodowców… do tego wciąż wracam myślami.

Niezapomniany dzień…. okolice miasta Arica w północnym Chile. Chcę się dostać nad Laguna Chungara położonego w Parque Nacional Lauca. To daleka droga, a nie jeździ tam żadna komunikacja publiczna. Jedyny sposób by się tam dostać to autostop – co dla samotnie podróżującej dziewczyny jest opcją nieco ryzykowną. Stanęłam przy drodze i już za moment zatrzymała się potężna ciężarówka (podobna do krążowników znanych nam z amerykańskich filmów drogi). Sympatyczny kierowca to Boliwijczyk – Marco. Jest w kilkudniowej trasie z Santiago de Chile do Sucre. Ledwo wsiadłam do auta a zaraz na zaimprowizowanym stoliczku pojawiły się boliwijskie smakołyki. Dorzuciłam i ja co miałam dobrego w swoim plecaku. Na odcinku ok. 200km w ciągu kilku godzin musieliśmy wspiąć się z poziomu morza na wysokość 4.500m n.p.m. (więc na naszym magicznym stoliczku nie mogło zabraknąć też liści koki). Gdy wieczorem wysiadłam nad Laguna Chungara okazało się, że Refugio w którym miałam przenocować jest zamknięte a w koło żadnej żywej duszy. Rozłożyłam więc śpiwór nad brzegiem jeziora i zanim zasnęłam z zapartym tchem obserwowałam cudowny różowy zachód słońca.

Jeżdżę…. jak się da i czym się da. Nie korzystam z usług biur podróży – jeśli usługi lokalnych agencji są niezbędne (np. jak przy wejściu na Kilimandżaro) to organizuje je sobie sama (przez internet lub już na miejscu). Preferuję lokalne środki transportu i autostop nad klimatyzowane autokary dla turystów. „Najpiękniejsze” i zarazem najbardziej egzotyczne były podróże lokalnymi autobusami po Indiach – do Mysore wracaliśmy trzykrotnie – za każdym razem gdy próbowaliśmy stamtąd wyjechać autobus psuł się i trzeba było na własną rękę wrócić, by zabrać się kolejnym busem. To dzięki takim podróżom poznaje się ludzi i kraj.

Najlepsze wakacje….półroczna podróż po Ameryce Południowej: od Ziemi Ognistej po równik. Poznałam fantastycznych ludzi, dotarłam do cudownych miejsc. I po raz pierwszy nie miałam poczucia że ścigam się samą ze sobą (i wszystkimi zabytkami które chcę zobaczyć). Miałam czas na długie rozmowy ze spotykanymi ludźmi i zatrzymanie się na dłużej w miejscach szczególnie dla mnie urokliwych.

W Polsce lubię….. Wszystko. Po zwiedzeniu w latach szkolnych „obowiązkowych” polskich zabytków, jestem na etapie odkrywania Polski nieznanej. Weekendy spędzam na poznawaniu wiejskich kościółków i atrakcji nieopisanych w przewodnikach. Uwielbiam Tatry (z powodu tłumów wybieram miejsca mniej dostępne lub jeżdżę tam zimą), Beskidy (zwłaszcza Sądecki i Niski) i wschodnią część kraju. Uważam, że Polska jest bardzo atrakcyjnym turystycznie krajem.

Mój ulubiony hotel …… to namiot!! Nie ma nic piękniejszego niż noc spędzona w magicznym miejscu z dala od innych ludzi. Niezapomniane są dla mnie noce spędzone pod gwiazdami na górskich szczytach – takich widoków nie ma w żadnym hotelu.

Niebo w gębie poczułam….. w knajpce na plaży nad oceanem Spokojnym w północnym Peru. To był mój pierwszy raz kiedy spróbowałam ceviche (surowa ryba z cebulą w marynacie z cytryny). Później za każdym razem gdy jadłam ceviche czułam to samo – nieziemski smak. Ulubiona kuchnia to dania indyjskie i meksykańskie.

Na wyprawę zawsze zabieram….bilet lotniczy, własne notatki, przewodnik wydawnictwa Lonely Planet (choć nie można bezkrytycznie wierzyć w to co piszą to jednak wg. mnie to wciąż najlepsze poradniki turystyczne na świecie) i gotowość mierzenia się z tym co nieznane…. Nie mam planu podróży – mam kilka stałych punktów, do których chcę dotrzeć – reszta to otwartość na sytuacje jakie się zdarzą….

Nigdy więcej nie powrócę do…. nie ma takich miejsc. Okazuje się, że nawet w najmniej atrakcyjnych miejscach, trafiałam na coś co sprawiało, ze było warto (ciekawi ludzie, zaskakująca podróż, niespotykana sytuacja). Jest coś co mnie jednak męczy i odstrasza: duże ilości turystów. Dlatego nie jeżdżę w polskie Tatry latem…. I unikam miejsc bardzo turystycznych (a jeżeli tam się pojawiam to w porze kiedy ”turyści grupowi” są jeszcze na śniadaniu – zresztą o tej porze jest najlepsze światło do robienia zdjęć).

Ulubiony kraj….. Tybet, Islandia, Japonia. Magicznym miejscem są wyspy Galapagos, Zanzibar oraz Bałkany.

Wymarzony cel podróży….. Lista jest nieskończenie długa i wiem, że życia mi na to nie starczy. Mam więc priorytety, które mogę zakwalifikować do dwóch grup:

  • ekspedycje górskie: „Korona Ziemi”, „Śnieżna Pantera”, Matterhorn, Ama Dablam, Alpamayo, Gasherbrum I i Gasherbrum II, Cho Oyu, Uszba

  • podróże globtroterskie: Australia, Nowa Zelandia, Antarktyda, Nambia, RPA, Stany Zjednoczone (ze wschodu na zachód) oraz kolejne pół roku w Ameryce Południowej